Nie czarujmy się – w przeciwieństwie do whisky niewielu miłośników szlachetnych destylatów posiadło większą wiedzę o koniaku. Trudno powiedzieć co zepchnęło ten nieprzeciętny trunek na dalszą pozycję.
Być może nie najlepiej zadziałała nieco, skostniała tradycja. Z nie tak zamierzchłych czasów koniak kojarzy się najczęściej z prezentem dla lekarza, z "dowodem wdzięczności" za załatwienia trudnej sprawy, a w najlepszym razie z eleganckim siwym panem przy kominku z charakterystycznym kieliszkiem w kształcie tulipana w dłoni.
Historia koniaku jest znacznie lepiej znana i udokumentowana niż whisky – w czasach awanturniczo-romantycznych nielegalnych szkockich destylarni...